czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 11

Szłam poboczem, zanosząc się burzliwym płaczem. Nie patrzyłam na drogę. W sumie teraz to nie miało dla mnie znaczenia, czy coś mi się stanie czy po prostu jakimś cudem przeżyje. Cały czas w myślach miałam słowa Ed'a, które tak realne przewiercały mi głęboką dziurę w sercu. Kiedy to wykrzyczał w jego oczach dostrzegłam wielką ulgę, ale z jednej strony i strach przed tym co będzie dalej. Nie wytrzymałam napięcia i uciekłam, jak najdalej przed siebie..
Zachowałam się okropnie, ale przecież byłam już dorosła i całą odpowiedzialność pobierałam za siebie.
- Jak chodzisz?! - Usłyszałam krzyk rozwścieczonego kierowcy, kiedy przechodząc przez drogę przebiegałam między autami. Nie patrząc w jego stronę, wyraziłam swoje emocje środkowym palcem, bo tylko na tyle mnie było stać.
Miałam cichą nadzieję, że Ed jednak po mnie zawróci. Ale przecież powiedział mi co o mnie myśli.. Miał się martwić kimś kto jest nikim?


***


Usilny deszcz od dłuższego czasu mieszał się z moimi łzami. Powoli dochodziłam do centrum. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu, który zignorowałam. Ktoś jednak nie dawał za wygraną i cały czas się do mnie dobijał. Westchnęłam i przystanęłam, wyciągając komórkę. Kolejne połączenie - numer nieznany. Szybkim ruchem wyciągnęłam baterię, a aparat wrzuciłam do torebki. 'Abonent tymczasowo nieosiągalny'.


***


Siedziałam na parapecie w kuchni i z zadumą wpatrywałam się w okno. Kawa, którą zrobiłam sobie godzinę temu była już wystarczająco zimna, abym miała pretekst, żeby zrobić sobie nową.
Trzęsłam się z zimna, ale nie chciało mi się ruszyć po koc. Spoglądnęłam na zegarek - 21:30.
Ed nie wracał od trzech godzin.. W sumie do kogo?
Westchnęłam i odłączyłam grzejący się niemiłosiernie długo ekspres. Nagle usłyszałam dzownek do drzwi. Z trwogą udałam się w ich kierunku.
- Rosemarie Sheeran? - Spytał policjant rzeczowym tonem.
Mundurowy stał na progu wraz z drugim służbistą i lustrował mnie wzrokiem.
Skinęłam głową i czekałam na dalsze wskazówki.
- Pani brat miał wypadek - Wyjaśnił mężczyzna i z niepewnością odwrócił wzrok.
Poczułam jak cały mój świat niebezpiecznie wiruje. Przecież jeszcze kilka godzin temu rozmawialiśmy.. Kilka godzin temu przy mnie był!
- To musi być jakaś pomyłka! - Krzyknęłam i oparłam się o ścianę. Zawroty głowy na chwilę ustąpiły.
- Ed jest w stanie krytycznym. Przebywa w szpitalu w centrum. To kilka minut z tąd..
- Przykro mi - Mruknął ten drugi nie spuszczając ze mnie wzroku.
Słone krople na nowo zaczęły wypełniać moje oczy. Czułam się już zmęczona tymi emocjami. Miałam po prostu dość.
- Wpadł w poślizg.. Okropna pogoda - Tłumaczyli na przemian.
- Jedzie Pani z nami? Musimy jeszcze spisać zeznania.
Pokiwałam głową i wyszłam na dwór nie widząc nic przez falę łez.
- Zabiłam go - Mruknęłam sama do siebie wsiadając do auta.
- Co Pani wygaduje.. To był wypadek - Odparł zaniepokojony policjant.
Uśmiechnęłam się poprzez łzy, a później osunęłam na ziemię. Reszty nie pamiętałam..

Rozdział 10


Wczorajsza rozmowa z Edem zakończyła się łzami, ale i wzajemnym zrozumieniem. Sheeran rozumiał jakie to dla mnie ważne. Wiedział, że taniec to jedyny sposób na życie, który chcę prowadzić. Nie mógł jednak się pogodzić, że chcę przebywać w takim towarzystwie. 
- Wychodzisz już? - Zderzyliśmy się ze sobą w korytarzu. Zamyślona, nie patrzyłam gdzie tak naprawdę idę. 
- Za pół godziny zaczynam - Odparłam.
Rudowłosy przez chwilkę milczał po czym kontynuował. 
- Jesteś pewna, że dasz sobie radę? 
Westchnęłam i rzuciłam tą samą, wyklepaną formułkę:
- Wiesz dobrze, że tak. 
Obdarzyłam go pewnym siebie uśmiechem i wyminęłam. Po drodze wzięłam kluczyki od auta i ostatni raz zapewniłam, że wszystko jest ok. 
- Ufam Ci - Mruknął na odchodnym. 
***
Ostrożnie zaparkowałam i spojrzałam w boczne lusterko. Mimo iż miałam prawo jazdy, musiałam uważać na auto brata. Jak mówił - jego perełkę. 
- Rose! - Usłyszałam krzyk Nathalie, zanim jeszcze zdążyłam wyjść z wozu. 
- Hej - odparłam i uściskałam koleżankę. 
- Jak się czujesz? Wczoraj zniknęłaś tak nagle.. - Zmartwienie uległo niezmiennej ciekawości. 
- Nie najgorzej - Mruknęłam, a przed oczami przeleciała mi wizja wczorajszego popołudnia.
- Martwiłam się.. A tak na marginesie daj z siebie wszystko. Suzzie znowu ma zły humor. 
Westchnęłam. Wszystko mnie bolało.. Każdy mięsień naciągnięty do granic możliwości dawał się we znaki. 
- Świetnie - Burknęłam i skierowałam się do budynku. 
***
- Dobra, zatrzymajcie się - Krzyknęła Suzanne i wskazała na mnie palcem - Sheeran za mało się starasz! Popraw to. 
Ze złością ruszyłam spowrotem na swoje miejsce i zaczęłam układ od początku. Po mniej niż jednej minucie muzyka ucichła a opalona piękność zmierzyła mnie wzrokiem z obrzydzeniem. 
- Dobra ty wypadasz. Jason ty też się za mało starasz. Obaj jesteście zwolnieni. 
Z niedowierzeniem schodziłam ze sceny. Moje marzenia w jednej chwili bezpowrotnie przestały istnieć. Spowrotem nie miałam na siebie planu..
- Wkurzona? - Spytał chłopak, który też został wyrzucony.
- Jeszcze się pytasz - Odparłam i zdjęłam z nóg baletki. 
Widząc obtarte do krwi kostki zachciało mi się płakać. Wkładałamw  to wszystko tyle wysiłku i poszło to na marne. 
- Rozluźnij się - Mruknął Jason podając mi małą bibułkę z jasnym proszkiem. 
Niewiele myśląc wciągnęłam substancję. I tak przegrałam wszystko..
***
Pedziłam jak szalona jedną z głównych ulic. Miałam świadomość, że powinnam zwolnić, ale wewnętrzny ból i narkotyki uderzyły mi do głowy. Nagle usłyszałam ryk policyjnej syreny. Spojrzałam w lusterko i ujrzałam mudnurowych, którzy od jakiegoś czasu musieli za mną jechać. 
- Cholera - Mruknęłam sama do siebie i zjechałam na pobocze. 
Uchyliłam szybę i z uśmiechem czekałam na mężczyznę w mundurze. 
Pojawił się natychmiastowo i poprosił o dokumenty. 
- Przekroczyła Pani prędkość o 80 km/h w terenie zabudowanym - Wytłumaczył.
- Naprawdę? - Udałam zdziwienie, a głupi uśmiech nie schodził z mojej twarzy - Śpieszyłam się.
- Pośpiech jest.. - Policjant ze zdumieniem wpatrzył się w moje oczy. Odwróciłam głowę i ukryłam, pewnie wielkie jak monety źrenice. 
- Niech Pani poczeka - Mruknął i oddalił się do wozu. 
Szybko ogarnęłam swój ogólny wygląd. Musiał zrozumieć, że znajduję się pod wpływem jakiś środków..
***
Siedziałam na policyjnym komisariacie i ze zmęczeniem wpatrywałam się w szary obraz rzeczywistości. Ectasy przestało działać.. Euforia zniknęła, a pojawiła się ospałość. Nagle na komendę wkroczył mój brat. Rzuciłam mu błagalne spojrzenie, ale ten nawet nie raczył na mnie spojrzeć. Był cholernie wkurzony..
- Pana siostra znajdowała się pod działaniem narkotyków. Przekroczona prędkość i substancje dopingujące.. - Tłumaczył gliniarz.
- rozumiem - Rudowłosy pokiwał głową - Mogę ją już zabrać? 
- Oczywiście. Wpis o przestępstwie zostanie umieszczony w aktach. 
Ed pożegnał się z policjantem i wyszedł z komisariatu. Szłam tuż za nim marząc, aby to wszytsko się skończyło.
- Przepraszam - Wyjąkałam cicho. 
Sheeran milczał. 
- Wiem, że cię zawiodłam - Dodałam z rosnącym poczuciem winy. 
- Przyzwyczaiłem się już, że nie można na Ciebie liczyć.
Słowa były jak cios w serce.
- Nie mów tak.. - Wymamrotałam czując łzy napływające do oczu.
- Stoczyłaś się po raz kolejny. Rose.. Jesteś nikim. 
Przegrałam..

Rozdział 9


Siedziałam w studiu nagraniowym i trzesącymi się rękami próbowałam odpalić papierosa. Drgawki ustały, ale moje ciało nadal owinęło przeraźliwe zimno. 
- Jak się czujesz? - Do pokoju wszedł Niall. W ręku trzymał plastikowy kubek z jakimś naparem. 
Podał mi szklankę, a ja nie patrząc co jest w środku zrobiłam łyk. Gorzka kawa miała odnosić się do gorzkiej sytuacji?
- W ogóle się nie czuję - Mruknęłam wzruszając ramionami. 
Zgrywałam twardą, ale tak naprawdę było mi cholernie wstyd. Czułam się jak mała dziewczyna przesycona strachem, bo pospuła ulubioną rzecz mamy..
Horan spojrzał na mnie z troską i kontynuował:
- Co się tam dokładnie wydarzyło? 
Westchnęłam. Nie chciałam do tego wracać, ale nie miałam wyjścia. 
- Tańczyłam, później zeszłam i piłam tylko swoją wodę, no a resztę widzę jak przez mgłę..
Blondyn ze zrozumieniem pokiwał głową. Milczał, czyniąc głuchą ciszę najgorszą.
Zdusiłam peta i wyciągnęłam kolejne zawiniątko z paczki. Gdy się denerwowałam paliłam jak oszalała..
- Pewnie jesteś ciekaw jak to kiedyś wyglądało? - Mruknęłam wbijając wzrok w ziemię.
- Nie musisz..
- Chyba chcę - Zdecydowanym wdechem, ostro się zaciągnęłam. Zwierzenia były najwyraźniej dodatkiem z którego musiałam się odciągnąć. 
- Wciągnął mnie w to mój były - Zaczęłam - Chyba dragi kochał bardziej niż mnie, a ja po prostu nie chciałam zostać sama.. 
Z moich oczu wolno potoczyła się piewrsza łza. Pierwsza - najbardziej słona. Później to już rutyna..
- Na początku brałam mało - wiedziałam jakie są tego konsekwencje. Później stopniowo zwiększałam dawkę. Nie kontrolowałam tego. 
- Nikt nie widział co się dzieje? - Spytał zasmucony Nialler.
Pokiwałam głową i rozpłakałam się na dobre. 
- Nikogo nie obchodziłam - Wyjaśniłam, czując ostre kłucie w sercu.
Szloch wzmacniał się z każdą sekundą. Horan widząc w jakim znajduję się stanie, podszedł do mnie i odruchowo przytulił. Jego ciepło i dobroć, emanowały z podwójną siłą. 
- Ważne że z tym skończyłaś - Rzucił, chcąc mnie pocieszyć. 
- Amfetamina jest jak bumerang, zawsze wraca - Mruknęłam i mocniej wtuliłam się w chłopaka.
***
Leżałam na łóżku i w ciszy liczyłam krople deszczu, bebniącego w szyby. Nie wychodziłam z sypialni od przyjazdu czyli 4 godziny. Głód i pragnienie zaspokajałam łzami i świadomością, że nie mogę stoczyć się na dno. 
Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Wygrzebałam komórkę i odebrałam jednym ruchem.
- I jak się trzymasz mała? - Usłyszałam głos Nialla.
- Już lepiej - Odparłam.
Kiedy jego ton zabębnił w mojej głowie, od razu zrobiło mi się cieplej. Był świetnym przyjacielem.
- Potrzebujesz czegoś? 
Westchnęłam.
- Nie, dziekuję.. Słuchaj, czy ta sprawa może pozostać między nami? - Obawiałam się jego reakcji. Była jednak odwrotna.
- Jasne. 
- Wiesz nie chcę aby dowiedzieli się chłopcy w szczególności Liam czy Suzanne. No i nie denerwujmy Eda. 
Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się gwałtownie. Stanął w nich rudowłosy. Zakończyłam rozmowę i spoglądnęłam ze strachem na zszokowanego chłopaka. 
- O czym mi nie powiesz? - Spytał siląc się na spokój.
Westchnęłam i ukryłam twarz w dłoniach. Czekały mnie długie wyjaśnienia.. 
Po pół godzinie żalów i długiej, emocjonującej rozmowy doszliśmy do wniosku, że obaj musimy sobie pomóc.

- Jesteś pewna, że dalej chcesz tańczyć? - Spytał Ed, głaszcząc mnie delikatnie po buzi.

- Zrozum - Zaczęłam - Chcę się z tym zmierzyć. Chcę po prostu pokonać przeszłość. 

- Ufam ci - Mruknął.

Na więcej nie czekałam. To mi w zupełności wystarczyło..

Rozdział 8


Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit myśląc o tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. W głowie kołatały mi się setki odczuć, które tak nieubłagalnie wieńczyły pewną porażkę. Z jednej strony instynkt podpowiadał mi ucieczkę, z drugiej chciałam znaleźć szansę i spróbować odbić się od dna. 
- Mogę? - W drzwiach pojawiła się ruda głowa Sheerana. 
Przerwóciłam się na bok i szczelniej owinęłam kołdrą. Poranki były dosyć chłodne.
- Jasne - Mruknęłam - Coś się stało?
Ed przecząco pokiwał głową i odparł:
- Po prostu chciałem pogadać.
Przysiadł na łóżku i lekko odgarnął mi włosy z twarzy. 
- Jak przesłuchanie? - Zaczął.
Uśmiechnęłam się delikatnie i rzuciłam:
- A jak myślisz? 
Rudowłosy milczał, ale po chwili mnie przytulił.
- Nie mogło być inaczej - Powiedział.
Poczułam tą bliskość i braterską troskę, którą tak nieoderwalnie nam kiedyś odebrano.
- Jak wyglądają przygotowania? - Kontynuował.
Westchnęłam.
- Jest ciężko, ale daję radę - Podniosłam się na łokciach - 6 godzinne próby, codzienne pot i łzy i człowiek docenia czym jest dzieciństwo. 
- Atmosfera? - Obawiałam się tego pytania. Spuściłam wzrok i milczałam. Miałam mu powiedzieć, że sobie nie radzę? Że większa część osób, których poznałam ćpa? Że sama cholernie się boję, że wrócę do nałogu? Chciałam to z siebie wyrzucić, ale nie potrafiłam.. Ed miał swoje sprawy, które zabierały sporo czasu. 
- Rose, coś się stało? - Troska w jego głosie z każdą sekundą bardziej się pogłębiała.
Z jednej strony pragnęłam to z siebie wyrzucić, z drugiej bałam się jego reakcji..
- Nie, wszystko w porządku - Skłamałam i przybrałam na twarz fałszywy uśmiech.
***
- STOP! Co wy robicie? - Krzyki Suzanne co pięć minut przerywały nowy układ. 
Stała pod sceną i jak chmura gradowa wpatrywała się w nas wszystkich po kolei. 
- Kate do przodu, Cody rozluźnij się, a ty - Wskazała na mnie i przyłożyła dłoń do twarzy - .. ty schodzisz! Zejdź mi z oczu i w ogóle się nie pokazuj. 
Machnęła na mnie lekceważąco dłonią i dawając upust swojej złości przestawiła jeszcze kilka, innych osób. Zbiegłam ze schodków i usiadłam na przeciwko, na widownii. Ze złością kopnęłam krzesło i wyciągnęłam papierosa. Kiedy go podpalałam poczułam dotyk na plecach. Błyskawicznie się odwróciłam i ujrzałam siedzącą za sobą dziewczynę. Blondynka o niebieskich oczach i twarzy herubinka budziła zaufanie. 
- Zły dzień? - Spytała spokojnym, delikatnym tonem. 
Pokiwałam głową.
- Nic mi nie wychodzi - Burknęłam ze złością, głęboko zaciągając się papierosem. 
Nieznajoma przez chwilę milczała, po czym wesołym tonem odparła:
- Nie przejmuj się - Poklepała mnie pocieszająco po ramieniu - Suzzie zawsze wyżywa się na nowych, gdy jej coś nie pasuję.
- Zauważyłam - Mruknęłam wydmuchując strużkę niebieskiego dymu. 
Przyjrzałam się jej uważniej. Miała na sobie strój do tańca, ale nie schodziła z widownii. 
- Nie ćwiczysz? - Rzuciłam ciekawa odpowiedzi. 
Pokiwała przecząco głową i wyjaśniła:
- To nie mój układ. 
Chwilę milczałyśmy, po czym w tym samym momencie wpadłyśmy na pomysł, aby się przedstawić.
- Ros..
- Nat..
- Ty pierwsza - Znowu jednocześnie.
- Rose - Podałam jej rękę.
- Nathalie - Odwzajemniła uścisk.
- Sheeran! Na scenę! - Usłyszałam okrzyk Suzanne. 
Rzuciłam blondynce przepraszającą minę, pozbierałam swoje rzeczy z podłogi i pobiegłam przed siebie. 
***
Stałam nad umywalką w przebieralni, trzesąc się jak osika. Mocne drgawki opanowały moje ciało od góry do dołu.
- Nie.. - Mruknęłam sama do siebie.
Podniosłam wzrok i spojrzałam na siebie w lustrze. Moje odbicie zdradzało wszystko..
Sine usta, blada twarz i wielkie jak monety źrenice ilustrowały z obrzydzeniem moją osobę. Znałam ten stan. Ale przecież to niemożliwe..
Nie brałam od dwóch lat. I dobrze znałam swój organizm. Bo po tak długiej przerwie wcale nie dziwiłam się, że na narkotyki zareaguję jak na truciznę. 
ALE PRZECIEŻ NIC NIE BRAŁAM! 
Od rana wypiłam tylko wodę. Jasne..
- Niall - Wybrałam pierwszy numer, który wpadł mi do głowy. Chłopak odebrał natychmiastowo.
- Hej słońce - Krzyknął a ja ostatkiem sił wyszłam z łazienki i skierowałam się do wyjścia.
- Niall, ja.. - Jąkałam się - Czegoś mi dosypali.. Ja już nie biorę, ale..
- Jesteś w studiu? - Spytał poważnym tonem.
- Tak.
- Zaraz tam będę.
Dowlekłam się na dwór i widząc wóz Horana wpakowałam się do środka.
- Rose, co ci jest? - Blondyn panikował.
- Chyba mam atak - Jęknęłam i zamknęłam oczy. Drgawki się nasiliły.
- Jaki atak?!
Przełknęłam ślinę.
- Jeśli jesteś narkomanem i rzucasz nałóg nie biorąc przez dwa lata, a później ktoś dosypuję ci do wody jakiegoś świństwa.. - Wyjaśniłam nieporadnie. 
- Co to było? 
- Nie wiem, chyba amfa.
Chłopak przykrył mnie swoją kurtką i z piskiem opon ruszył.
- Będzie dobrze. Tylko nie zasypiaj.

Rozdział 7


Szliśmy przez park trzymając się za rękę. Miłość wisiała w powietrzu. Czułam to..
- Słyszałem coś o jakimś przesłuchaniu - Mruknął Liam przybierając pytający wyraz twarzy. 
- Tak, Niall załatwił mi je w szkole tańca - Odparłam. 
Payne ze zdziwieniem kontynuował:
- Nasz Niall? 
Pokiwałam potakująco głową. Atmosfera się zagęściła..
- Aha.. - Payne spuścił głowę, patrząc na równy chodnik.
Wyszczerzyłam oczy. Chyba nie był o mnie zazdrosny? Przecież nawet razem nie byliśmy..
Postanowiłam zmienić temat.
- Planujecie z Edem dłuższą współpracę? 
Chłopak się rozchmurzył i obdarzył mnie fantastycznym uśmiechem. 
- Zobaczymy - Wzruszył ramionami i kontynuował - Pewnie chciałabyś mnie widzieć częściej? 
Wybuchnęłam śmiechem i szturchnęłam go w ramię. Był bardzo pewny siebie.
- Może tak, może nie - Odparłam i westchnęłam. 
Doszliśmy do małego placu zabaw. Wyrwałam dłoń z uścisku Payna i usiadłam na jednej z huśtawek, delikatnie się kołysząc. Park był prawie opustoszały, a zachód słońca stwarzał romantyczny klimat. Szatyn spoczął koło mnie i lekko przymrużył oczy. Był taki słodki..
- Dlaczego mnie okłamałaś? - Spytał ni z tego ni z owego. 
Przełknęłam głośno ślinę. Wiedziałam, że ta rozmowa prędzej czy później nadejdzie. 
- Nie chciałam się w nic angażować, a poza tym uznałam to za dobrą zabawę - Wyjaśniłam wzruszając najnormalniej w świecie ramionami. W środku jednak cała się trzęsłam.
Payne spojrzał mi głęboko w oczy, hipnotyzując z każdą minutą.
- A teraz chcesz się angażować? 
- Zależy od okoliczności - Oparłam i podniosłam jedną brew. 
Liam wstał i podszedł do mojej huśtawki. Nagle złapał mnie za ręce i ciągnąc, abym wstała delikatnie musnął wargi.
- A teraz? - Spytał ponownie.
Przygryzłam usta i odparłam:
- Chyba mnie przekonałeś - Po czym odwzajemniłam pocałunek.
***
- Czekamy - Usłyszałam surowy, kobiecy głos dobiegający zza kurtyny. 
Znajdowałam się w ciemnej sali, w której miało się odbyć moje przesłuchanie. Od 10 min. nie mogłam złapać powietrza i cała się trzęsłam. Byłam cholernie zdenerwowana.
Wyszłam na scenę i przymrużyłam oczy. Blask świecących na mnie reflektorów oślepiał. 
Opalona piękność kiwnęła mi ręką, że mam zaczynać. Muzyka rozbrzmiała, a ja poczułam, że jestem we właściwym miejscu i odpowiednim czasie. 
Całe moje ciało drżało z każdym mocniejszym akordem, wykonując dzikie, artystyczne pląsy. Kiedy piosenka ucichła zamknęłam oczy. Bałam się werdyktu.
- Idealnie wykonany street dance, ale taniec to nie tylko rytmy break'a. Popraw się - Zamarłam. Muzyka na nowo zabrzmiała. Tym razem delikatna i cicha. Czyli chodziło jej o balet?! 
Wykonałam kilka znajomych trików, ale ten rodzaj nie był moją najlepszą stroną. Kiedy zchrzaniłam jeden z trudniejszych kroków, uświadomiłam sobie, że to koniec.. Musiałam działać i to szybko. 
Nagle z głośników wydobył się ostry rap pozwalając mi na zmianę stylu. Teraz na przemian leciały łagodne nuty z pikantnymi frazami. 
- STOP! - Kobieta stojąca pod sceną ściszyła wieżę i spoglądnęła na mnie z uśmiechem. 
Odetchnęłam. Wierzyłam, że będzie dobrze. 
- Witaj w drużynie - Klasnęła w dłonie i wskazała resztę grupy ustawionej pod ścianą - Połączenie baletu i break'a wymaga nie lada odwagi, ale tobie się to udało - Rzuciła ostatnie słowa i zniknęła w głębi pomieszczenia, zarządzając przerwę. 
Usmiechnęłam się do nowych współpracowników, ale żaden z nich nie odpowiedział tym samym. Postanowiłam podejść i się przedstawić. 
- Rose - Mruknęłam do grupy, ale nie doczekałam się reakcji. 
Wszyscy odeszli na bok. Została tylko czarnowłosa dziewczyna. Stanęła koło mnie i burknęła:
- Weź. Rozluźnisz się - Wcisnęła miw  dłoń białą tabletkę.
Przełknęłam głośno ślinę, a moje serce stanęło. Prochy? W takim miejscu. Oczy zwęziły mi się do granic niemożliwości. Strasznie ciągnęło mnie do dawki S'ki. Narkomania to nałóg, który powraca kiedy najmniej się tego spodziewasz..

Rozdział 6


Stałam przy kontuarze w salonie, w ciszy wpatrując się w Eda. W głowie miałam setki wyjaśnień, które po dłuższym rozmyślaniu okazały się bez sensu. Miałam nadzieję, że mnie zrozumie. Przecież wiedział jak ważny jest dla mnie taniec.. 
Postanowiłam nie kłamać i powiedzieć prawdę, że tak na serio nie poszłam na spotkanie w sprawie szkoły. Miałam nadzieję i kompletnie nie przygotowałam się na brak zrozumienia. 
- Już jesteś? - Rudowłosy oderwał się od ekarnu laptopa i lekko uśmiechnął. 
Pokiwałam potakująco głową.
- Jak spotkanie? - Zapytał odstawiając kubek z zimną już, niedopitą kawą na swoje miejsce. 
Milczałam. Nie wiedziałam jak zacząć. Chłopak chyba domyślił się prawdy, bo zamknął laptopa i schował twarz w dłoniach. 
- Właściwie to.. - Odezwałam się.
- Tylko nie mów, że się spóźniłaś! - Powiedział zrezygnowanym tonem. 
- Znalazłam coś innego - Bąknęłam. 
Pytająca mina Sheerana nie wróżyła nic dobrego. 
- Szkoła tańca - Wyjaśniłam.
Co prawda nie oczekiwałam na konfetti i różowe baloniki z napisem "GRATULACJE", ale spodziewałam sie innego zachowania. Rudowłosy zapatrzył się w martwy punkt przed nami. 
- Jutro mam przesłuchanie - Dorzuciłam czekając na jakąkolwiek reakcję.
Sheeran westchnął. 
- Rose czy ty musisz wszystko psuć? - Spojrzał mi prosto w oczy. 
Zabolało.. Nauczyłam się jednak bronić przed obelgami.
- Psuciem nazywasz moją pasję? - Oschły ton skutecznie tamował gorycz w moim głosie. 
Rudowłosy wstał i zrównał się ze mną. 
- Pasja bez przyszłości - Prychnął.
Rany się pogłębiały..
- Nie udawaj, że jesteś taki idealny - Rzuciłam. 
Tym go zdenerwowałam. Nie lubił, gdy na światło dzienne wywlekało się osobiste sprawy. 
- Wiesz jak trudno przebić się wśród tancerzy? To prawie nierealne.
Wzruszyłam ramionami. Wieżyłam, że mi się uda. 
- Nie masz nawet średniego wykształcenia! - Krzyknął.
- Szkoła to nie kwestia inteligencji - Burknęłam. 
Sheeran rzucił mi ostatnie spojrzenie po czym wyminął i wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Zapowiadał się 'idealny' czas z bratem - histerykiem.
***
Siedziałam na parapecie, patrząc smętnie w okno, kiedy nagle usłyszałam dźwięk sms'a. Spojrzałam na wyświetlacz i odczytałam wiadomość. 
" I jak? Niall."
Nie wiedziałam skąd blondyn ma mój numer, ale to nie było teraz ważne. Szybko wystukałam odpowiedź i wysłałam na podany kontakt.
"Nie jest dobrze..Cholernie się wściekł."
Czekałam na nową wiadomość, ale ta jednak nie nadeszła. Nie wiedziałam co robić. Z jednej strony byłam strasznie zła na brata za jego egoizm, z drugiej wiedziałam, że ma trochę racji. Westchnęłam. Minuty mijały, a ja nadal miałam nadzieję, że to wszystko samo się rozwiąże. Nagle komórka zawibrowała. Spodziewałam się sms'a od Horana, ale kiedy na ekranie wyświetlił się napis 'Ed' zamarłam. Kolejne wyzwiska i kazania? Nie miałam na to ochoty..
Nie wiem co mną kierowało, ale zdecydowałam, że przeczytam wiadomość. 
"Za godzinę na planie Lego? Musimy porozmawiać Rosie."
Zatkało mnie. Rosie? Ktoś lub coś poprawiło mu humor. I to skutecznie. Zwlekłam się z parapetu. Czas się ogarnąć bejb!
***
Weszłam do studia w którym montowano teledysk do Lego House i rozglądnęłam się. Tłum osób, krzyki i ogólny rozruch przyprawiały o zawrót głowy. Przepchnęłam się do pokojów prywatnych i na chybił trafił otworzyłam pierwsze drzwi. Moja intuicja mnie nie zawiodła. Znalazłam rudzielca w pierwszym pomieszczeniu. Kiedy Sheeran mnie zobaczył zerwał się z krzesła i mruknął do pozostałych osób, że zaraz wraca. Wyszliśmy na korytarz. Ed omiótł wzrokiem wrzaskliwy tłum i oznajmił:
- Wyjdźmy na dwór. 
Pokiwałam głową i ruszyłam za bratem. Kiedy znaleźliśmy się w wyznaczonym miejscu, chłopak od razu zaczął mnie przepraszać za swoje wcześniejsze zachowanie.
- Masz rację..To twoje życie i nie powiniennem się do niego wtrącać - Miał zatroskaną minę. 
- Może we mnie nie wierzysz, ale ja myślę, że mi się uda - Mruknęłam, wypominając mu popołudniową scenę.
- To nie tak.. - pokręcił głową i kontynuował - Jestem z ciebie cholernie dumny, nawet nie wiesz jak bardzo..
Wtuliłam się w niego, a on mocno otoczył mnie ramionami. Trwaliśmy tak chwilę, ale w końcu wyrwałam się z jego uścisku. 
- Zostajesz ze mną? - Spytał Ed zmieniając temat. Wiedział, że nie należy go drążyć. 
- Idę do domu - Odparłam - Dzisiejszy dzień był bardzo wyczerpujący.
http://www.youtube.com/watch?v=Q0-omvd2u1s SŁUCHAJ!


Skręciłam w ostatnią ulicę. Jeszcze tylko kilka domów dzieliło mnie od prysznica, ciepłego łóżka i jedzenia.. 
Weszłam na podjazd i głęboko zaciągnęłam się papierosem. Nagle ujrzałam siedzącego na schodach Liama. Pisał sms'a i wyglądał słodko jak zawsze. 
"Cholera" pomyślałam i zakrztusiłam się dymem papierosowym. Głośne kasłanie nie było raczej w tym przypadku wskazane..
Chłopak mnie zauważył i uśmiechnął się szeroko. Wyrzuciłam peta i ruszyłam w kierunku szatyna. Usiadłam koło niego na schodach i spytałam:
- Długo czekasz? 
- 10 minut - Odparł i spoglądnął na mnie uważnie - Męczący dzień? 
Westchnęłam.
- Nawet nie wiesz jak - Odparłam i oparłam głowę o jego ramię. 
Błękit nieba, idealna pogoda, bezpieczeństwo i uroczy chłopak obok. Czego chcieć więcej?
- Więc na odstresowanie spacer Mrs.Sharry? - Zażartował Payne, czym wywołał mój uśmiech. 
- Z chęcią - Odparłam i spojrzałam mu w oczy. Głęboki, ciepły brąz hipnotyzował z każdym mrugnięciem. 
Liam wstał i podał mi swoją dłoń. Kiedy ją złapałam po ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Nagle poczułam wibracje telefonu - sms.. odczytałam wiadomość i odruchowo się uśmiechnęłam:
" Mam nadzieję, że Ed jednak zmienił zdanie. Nie musiałem długo rozmawiać. Trzymaj się mała xx! Niall."
Ten dzień jednak nie był taki znowu najgorszy. 


"Is your heart taken,                            "Czy Twoje serce jest zajęte?
Is there somebody else on your mind"  Czy w Twojej głowie jest ktoś inny?


One Direction - I should've kissed you

Rozdział 5


Od kilku dni starałam się unikać Liama. Wstyd przed ostatnim wydarzeniem i coraz większe uczucia, wystarczająco mnie ostraszyły. Więc teraz za każdym razem gdy widziałam nierozgarniętą piątkę znikałam z domu na bliżej, nieokreślony czas. Prawda była taka, że cholernie mocno pragnęłam zobaczyć Payna. Był dla mnie swoistą wersją narkotyku..
- Ee.. Rose wszytsko w porządku? - Usłyszałam głos Eda, który wyrwał mnie z zamyślenia. 
- Czemu by miało nie być? - Odpowiedziałam wzruszając ramionami. 
- Bo od kilku minut nalewasz mleko do płatków i rozlewasz je dookoła - Oznajmił podnosząc pytająco jedną brew. 
Spojrzałam w dół. Rzeczywiście, cały stół zalany był mlekiem.
- Kur.. - Zaklnęłam, ale Sheeran w porę spiorunował mnie wzrokiem. 
- ..czę - Dokończyłam uśmiechając się przymilnie. 
Rudzielec pokręcił głową i rzucił:
- Dzisiaj ostatnie spotkanie w jednej z normalniejszych szkół w Londynie - Zrobił znaczącą pauzę - Proszę Cię postaraj się i zrób dobre wrażenie. 
Spoglądnęłam na niego z ciekawością. Co prawda planowałam zasabotażować to spotkanie, ale widząc zaangażowanie i szczere uczucia Eda, nie byłabym w stanie. Z rezygnacją pokiwałam głową.
- A i proszę nie ubieraj kabaretek - Dopowiedział czym wywołał mój uśmiech. 
Mieszkałam u niego już drugi tydzień i z dnia na dzień nasze relacje się poprawiały. 
- A ty co dzisiaj robisz? - Zagadnęłam. 
- Zaczynamy kręcenie teledysku do Lego House - Oznajmił z przejęciem.
- Singiel już jest hitem, a znając twoje reżyserskie możliwoście to będzie perełka - Odparłam podnosząc tym samym jego ego. 
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poderwałam się by je otworzyć. Na progu czekała na mnie kurierska paczka. Szybko rozerwałam opakowanie i ujrzałam swoje okulary, które zostawiłam w kawiarnii, na spotkaniu z Paynem. Znalazłam także liścik, dołączony do znalezionego. 
"Ciągle mi uciekasz, więc nie mogę oddać zguby osobiście. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy Kopciuszku : ) Liam."
Przeczytałam liścik kilka razy, nie mogąc uwierzyć w to co właśnie się stało. Chyba w tym momencie poddałam się urokowi zakochania.
***
Wędrowałam po mieście rozmyślając o porannym wydarzeniu, gdy nagle wpadłam na rozentuzjazmowany tłum. Zaciekawiona przepchnęłam się na początek zbiorowiska i ujrzałam młodych, ulicznych tancerzy. Zabawiali ludzi sztuką, którą ja ćwiczyłam całe życie. Zapatrzyłam się w nich, zapominając o całym świecie. Nawet nie zauważyłam kiedy zostałam wciągnięta w sam środek ulicznego break'a. Dałam swój popis i po kilkunastu minutach przypomniało mi się o spotkaniu w liceum. Wydostałam się z objęć Hot Hiszpana (ADRIAN PROSZĘ!), który od początku się do mnie przystawiał i próbował mnie naśladować. Zdyszana wybiegłam z kółka i szybkim krokiem ruszyłam w dalszą drogę.  Nagle poczułam mocne szarpnięcie za ramię. Z rozmachem się obróciłam i ujrzałam uśmiechniętego Nialla. 
- Nie sądziłem że za nerdami i kapturem kryjesz się ty.. Ale muszę przyznać, jestem pod wrażeniem - Włożył ręce w kieszenie bluzy i podbródkiem wzkazał na tłum. Chodziło mu o mój taniec..
- Dziękuję, ale to nie było nic nadzwyczajnego - Wzruszyłam ramionami - tylko taniec.
Blondyn zrobił zdziwioną minę i kręcąc z niedowierzeniem głową, mruknął:
- Jesteś niesamowita.
- A ty co tu robisz? Nie macie jakieś próby? - Zmieniłam temat. Nie lubiłam słuchać pochwał na swój temat, chociaż było ich tak mało. Peszyło mnie to.. 
- Właśnie z niej wracam - Uśmiech z twarzy chłopaka chyba nigdy nie schodził. Zarażał mnie dobrym nastrojem.
Spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze trzy minuty na dojście do liceum. Nie było szans, żeby się nie spóźnić. Cholera..
- Coś się stało? - Niall wyczytał z mojej twarzy frustrację. 
- Ed mnie zabije. Spóźniłam się na ostatnie spotkanie, które w jakiś sposób mogło mi pomóc - Zrobiłam żałosną minę i znacząco westchnęłam. 
Horan zamyślił się po czym kontynuował:
- Chyba mam w zanadrzu coś co cię zadowoli - Puścił do mnie oko i łapiąc pod rękę, poprowadził w przeciwną stronę.
***
Rozmawialiśmy o przyziemnych sprawach. Zgrabnie omijałam temat mojej przyszłości, a Nialler po mistrzowsku rozegrał rozmowę o szkole. Nie wtrącał się, a mi to odpowiadało.
- Jesteśmy- Powiedział wprowadzając mnie do jakiegoś zaciemnionego pomieszczenia. Rzędy krzeseł, widownia, scena i kilkanaście reflektorów..
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Niallie! - Usłyszałam donośny, kobiecy głos dobegający gdzieś z głębi pomieszczenia. 
- Rose przedstawiam Ci Suzanne - Skierowałam wzrok w stronę uśmiechniętej, młodej brunetki. 
- Kto to? - Spytała.
- Szukałaś kogoś kto umiejętnie połączy każdy styl tańca - Wyjaśnił Nialler.
Opalona piękność zmierzyła mnie wzrokiem i mruknęła:
- Zobaczymy na co ją stać. 


"Let's dance in style,                               "Zatańczmy stylowo,
let's dance for a while,                            zatańczmy przez chwilę"


One Direction - Forever Young